Wieża

Wyrusz z Iskrą i Nauczycielem w najmroczniejsze, skrywające wiele tajemnic rejony Wrocławia roku 2033. Podziemne arterie tego miasta to miejsce, w którym śmierć wcale nie wydaje się najgorszym możliwym losem; przekonają się o tym na własnej skórze bohaterowie „Wieży”.

Fallout 4

Najnowsza część postapokaliptycznej serii osadzonej w ruinach zniszczonej przez atom Ameryki. Jak wiedzie się życie na terenach wspólnoty 200 lat po apokalipsie?

Metro 2035

Glukhovsky postarał się, by ostatni tom kompletnej już trylogii pozostawił w czytelniku niezatarte wrażenie. „Zwyczajny i znajomy świat Metra postawiłem na głowie, tak więc tych, którzy czytali Metro 2033 czeka mnóstwo odkryć i niespodzianek. A tym, którzy swój kontakt z Metrem zaczynają od tej właśnie książki, oddaję sensacyjną, emocjonalną, mocną powieść – myślę, że nie pozwoli im się nudzić”.

Mad Max

Growa adaptacja znanego, postapokaliptycznego uniwersum stworzona przez Avalanche Studios. Czy twórcy wpasowali się w klimat klasycznej serii?

Rycerze Pustkowi

Rycerze Pustkowi to postapokaliptyczna gra planszowa dla 2-4 osób, osadzona w ruinach postapokaliptycznej Australii. Wciel się w jednego z dwunastu bohaterów i przeżyj najniebezpieczniejszą przygodę swojego życia!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Do publikacji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Do publikacji. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 lipca 2015

poniedziałek, 9 lutego 2015

[RECENZJA] W mrok

Uniwersum Metro 2033. W Mrok

Pozbywając się z problemu wyznawców Exodusu, Taran i Gleb zamieszkali razem w schronie przybranego Ojca. Kiedy doszło do eksplozji bomby, w jedynym zaludnionym miejscu na powierzchni, wybucha konflikt, pomiędzy jedynymi, którzy przeżyli, a mieszkańcami metra. Taran został powołany, do odnalezienia sprawcy i tym samym uratowania przed zemstą ze strony pokrzywdzonych. Śmierć ludzi jednak jest niczym, wobec wiadomości, o porwaniu syna. Drugi tom trylogii, autorstwa Andrieja Diakowa, osadzonego w świecie „Metra 2033”. Po raz kolejny spotykamy poszukiwaczy złudnej religii. Tym razem zdecydowana większość akcji, będzie mieć miejsca w tunelach metra. Czy zmiana otoczenia, wpłynęła pozytywnie na książkę? Oj tak! Po raz kolejny wyruszamy w podróż, do Sankt Petersburgskiego metra, a w nim spotykamy znanych już bohaterów z książki „Do Światła”. Historia, która miała miejsce w poprzednim tomie, tak naprawdę nie jest istotna i czytelnik mógłby śmiało sobie poradzić, nie czytając pierwszej części trylogii (pomijając historię Dyma, oraz niektórych powiązań, nie mających żadnego znaczenia w fabule książki). Zacznijmy od fabuły. Wszystko się zaczyna, od tajemniczego wybuchu, na Mszcznie, który uśmierca wszystkich mieszkańców wyspy. Załoga Babla – pływającej platformy wiertniczej – chcąc pomścić rodzinę i przyjaciół, dają ultimatum mieszkańcom metra, na specjalnie zorganizowanym zebraniu wszystkich stacji. Śledztwa dokonać ma Taran, a nagrodą za trudy, ma być lekarstwo, z którym bohater zmaga się odkąd go poznajemy. Wszystko jednak traci znaczenie, kiedy wracając do swojego schronu, nie zastaje syna, a ślady walki świadczą o jego porwaniu. Tak oto zaczyna się nowa historia, w piterskim metrze. Oba tomy Diakowa, dzieli tak naprawdę jeden rok, ale styl i całokształt ulega wielkiej zmianie. Czytając „W Mrok”, nie do końca mogłem uwierzyć, że napisała ją ta sama, co „Do Światła”. Można powiedzieć, że autor postawił wielki krok, w swojej karierze pisarskiej, ponieważ całość wygląda bardziej profesjonalnie. Oczywiście wszystko to sprawia, że książkę czyta się przyjemniej. Negatywne aspekty, które postawiłem przy pierwszym tomie, tutaj nie występują. Autor postarał się o nieprzesycanie akcji, ale nie sprawiając, żeby książka była nudna. Wszystko się dzieje sprawnie, a każdy element, przedstawiony jest w zrównoważony sposób. Mimo bardziej dojrzałego odbioru książki, czułem, że nie wyróżnia się ona, na tle innych z „Uniwersum Metro 2033”. Wszystko toczyło się fajnie, ale nic ponadto. Podsumowując. Książka jest przyjemna w odbiorze i czyta się ją bardzo fajnie, lecz nie budzi ona wielkich emocji, jak było to w tomie pierwszym. Moja Ocena: 7/10

wtorek, 3 lutego 2015

[RECENZJA] Za horyzont

Uniwersum Metro 2033. Za Horyzont

W momencie, w którym metro staje się niebezpieczne, trzeba wyruszyć w podróż, ku nowemu miejscu. Tym razem Taranowi oraz Glebowi nie dano wyboru. Przymusowa podróż była ryzykowna, lecz pełna nadziei na nowe życie. Jadąc w nieznane, bohaterowie spotkają wiele przeszkód, lecz największą z nich będzie drugi człowiek... Kolejny i już ostatni tom trylogii Andrieja Diakowa, osadzonego w świecie "Metra 2033". Tak jak w pierwszym tomie, tak i tutaj autor postanowił skupić się na terenie poza tunelami metra. Czy powrót na powierzchnię, zaowocował czymś dobrym? Z pewnością tak! Najpierw mieliśmy do czynienia z wyprawą do Kronsztadu, niemalże w pełni powróciliśmy do metra, teraz ponownie czas na powierzchnię, jednak wyprawa będzie o wiele dalsza. Bohaterowie za cel mają dostanie się do Władywostoku. To właśnie tam prowadzi trop projektu Ajsfejos, który może pomóc w ponownym zaludnieniu ziemi, przez ludzi. Oczywiście nie wszystko idzie zgodnie z planem, ale by poznać dokładny przebieg akcji, wystarczy przeczytać książkę ;) Skupmy się na samej fabule. Otóż misja jest prosta, wystarczy dojechać w jednym kawałku, do celu. Oczywiście nie wszystko idzie zgodnie z planem, ale nie będę zdradzać szczegółów. Fajne było to, że tak jak pierwszy tom nie miał wiele wspólnego z drugim, tak drugi i trzeci trzymają ciąg wydarzeń. Bohaterowie, miejsca i wiele wspomnień, są spójne i bez lektury wcześniejszego tomu, może być ciężko. A jak się ma kwestia opisów i scenerii? Autor z książki na książkę widocznie idzie do przodu. Przemyślana i ciekawa akcja, jest bardzo fajnie urozmaicana opisami, które przedstawiają nam świat ponuklearnego Sankt Petersburga. Spodobał mi się fakt, że autor w swojej książce, za porę roku wybrał zimę. Z reguły ta kwestia jest czynnikiem niezauważalnym i mało znaczącym, ale Diakow postanowił mocno to podkreślać. Czy coś mi się nie podobało? Otóż w paru momentach poczułem, że autor całkowicie pozbawił bohaterów swojego charakteru. Wiadomo, że każdy się zmienia, ale postać Tarana przeszła takie zmiany, że czasem zastanawiałem się, czy to faktycznie on. Tak samo Gleb, ale tutaj akurat podobało mi się uwydatnienie ciemniejszej strony chłopca. Poza tym fabuła miejscami była zbyt przewidywalna, a bohaterowie mieli zdecydowanie za dużo szczęścia na raz. Podsumowując. Dobre zwieńczenie całej trylogii i na pewno czytelnicy nie będą zawiedzeni. Dodatkowo na spory plus zasługuje końcówka, która pozostawia u czytelnika pewne pytania, a nie podaje odpowiedzi. Moja Ocena: 7/10

wtorek, 4 listopada 2014

[RECENZJA] Revolution






Recenzja w opracowaniu!

środa, 30 lipca 2014

[RECENZJA] Jeremiach





Recenzja w opracowaniu!

wtorek, 17 czerwca 2014

[RECENZJA] Droga




Artykuł w przygotowaniu!




wtorek, 13 maja 2014

[RECENZJA] Droga Donikąd




Artykuł w przygotowaniu!




[RECENZJA] Po Apokalipsie




Artykuł w przygotowaniu!




środa, 16 kwietnia 2014

[RECENZJA] Szepty Zgładzonych




Artykuł w przygotowaniu!




wtorek, 8 kwietnia 2014

[RECENZJA] Mad Max

Mad Max
   Wiele lat minęło, od czasów, które znamy. Pojawiło się dużo nowości, które pomogły człowiekowi w życiu. Wraz z tym rozrósł się świat przestępczy. To właśnie oni zawładneli ulicami. Niewielu było zdolnych ich powstrzymać, ale byli tacy, którzy zajmowali się tym zawodowo, a na ich czele stanął Max (nazwisko). Nieświadomy wypadek sprawił, że życie jego najbliższych stanęło pod znakiem zapytania. Musi on ich ochronić, zanim stanie się najgorsze.

   Wielki hit w reżyserii ..., który zapoczątkował nowy rozdział w kinematografii. Stał się on bowiem początkiem post-apokalipsy z domieszką steam punka. Czy faktycznie zasłużył na taki rozgłos? Zdecydowanie!

   Jedni stwierdzą, że to zwykły film akcji, drudzy natomiast znajdą tu drugie dno. Pomijając życie głównego bohatera, sporo dzieje się wokół. Świat, który jest dla nas obcy, rządził się swoimi – nowymi - prawami. Ludzkie życie nie jest już tak istotne. Policja ma znacznie mniej możliwości, a bandycie są coraz groźniejsi. Życie normalnego człowieka, z dnia na dzień, staje się coraz bardziej uciążliwe.

   Znamy ogół, więc skupmy się na konkretach. Fabuła skupia się na postaci Maxa i jego rodzinie. On walczy z przestępczością, ona czeka na niego w domu. Kiedy jednak Max przypadkowo uśmierca dowódcę bandytów - ... - wszystko się zmienia. Ciągła walka, nie jest czymś łatwym, zwłaszcza, kiedy jest się w pojedynkę. Koniec końców bandyci dopinają swego, zmieniając tym samym Maxa, w samotnego wojownika szos.

   Fabuła niby prosta, ale pokazuje siłę słowa "zemsta". Najpierw u bandytów, potem u Maxa. Każdy w jej imieniu, skłonny jest do pozbawienia życia wielu ludzi. Nawet ucieczka w dalekie miejsce, nie jest w stanie powstrzymać mścicieli swojego wodza. Pierwsza część, głównie skupia się na zemście "tych złych". Chcąc zadać jak największy ból Maxowi, skupiają się za jego najbliższych. Wpierw dopadają jego przyjaciela ze służby, potem żonę z dzieckiem. To właśnie utrata najbliższych, zaowocowała narodzinami Mad Maxa.

   Historia jest ciekawa, ale nie ona rzuca się w oczy, jako pierwsza – przynajmniej mi. Zdecydowanie świat, w którym żyje Max, zasługuję na osobną ocenę, a ta zdecydowanie jest bardzo wysoka. Wszystkie ulice, otoczenie, a zwłaszcza ubiór poszczególnych postaci, w tym bandytów. Ci akurat różnią się od innych. Chcąc wzbudzić strach u swoich ofiar, ubierają wszystko to, co znajdą na swojej drodze, bądź to, co sami zrobią. Poza skrojonymi elementami garderoby, mają na sobie różne metalowe części, wbudowaną broń, nakrycia głowy (w tym twarzy), dziwne fryzur, oraz wiele, wiele innych. Jednym słowem – typowy steam punk.

   Popatrzmy na złe strony. Film opowiada na przyszłości, a zapewne nie każdy sobie ją tak wyobrażał. Pamiętajmy jednak, że film jest z lat 70-80, więc wtedy postrzeganie "przyszłości" było inne, zwłaszcza, że ta poszła nie do końca w dobrą stronę. Kolejną rzeczą, jest klimat. Słysząc "Mad Max" wyobrażałem sobie pustynie, pościgi itd. Ta część nie jest w nie obfita, a tło wcale nie jest tak zniszczone, jak sobie myślałem. Może to trochę zniechęcić, ale wystarczy poczekać na część kolejną, by wyobrażenia stały się rzeczywistością ;)

   Podsumowując. Film dobry, ma klimat i ciekawą akcję. Pokazuje on narodziny tytułowego "Mad Maxa", który dopiero rozpoczyna swą podróż. Dobra pozycja nie tylko dla maniaków post-apo, ale również zwykłych wielbicieli filmów akcji.

Moja Ocena: 7/10

wtorek, 18 marca 2014

[RECENZJA] Księga Ocalenia




Artykuł w przygotowaniu!




środa, 12 marca 2014

[RECENZJA] Stalker




Artykuł w przygotowaniu!




[RECENZJA] Hell




Artykuł w przygotowaniu!




poniedziałek, 10 marca 2014

[RECENZJA] Sztejer III




Artykuł w przygotowaniu!




wtorek, 4 marca 2014

[RECENZJA] Stacja Nowy Świat




Artykuł w przygotowaniu!




poniedziałek, 24 lutego 2014

[RECENZJA] W Blasku Ognia




Artykuł w przygotowaniu!




poniedziałek, 17 lutego 2014

[RECENZJA] Sztejer II




Artykuł w przygotowaniu!




środa, 12 lutego 2014

[RECENZJA] Postapo




Artykuł w przygotowaniu!




[RECENZJA] Świt 2250




Artykuł w przygotowaniu!




Zmierzch Świata Żywych - II





W momencie, kiedy wszystko zaczyna się układać, pojawia się problem. Zbyt wielka chęć pomocy innym, sprawia, że w Ashley Oaks, zaczyna brakować miejsca, dla nowo przybyłych. Jedynym rozsądnym pomysłem, okazuje się zdobycie hotelu, który jest szczelnie zamknięty, przed czającymi się wewnątrz trupami. Na dodatek do bram azylu, zaczynają schodzić się osoby, które jedynie pragną przejąć wszelkie dobra obozu. Przyszedł czas, by zadbać o bezpieczeństwo rozbitków, czyhające za, jak i wewnątrz murów miasta. Kontynuacja powieści o zombie apokalipsie, oczami kobiet. Rhiannon Frater tym razem skupia się na problemach wewnątrz obozowych. Porusza problematykę typowego człowieka, który musi żyć w świecie z ograniczonymi możliwościami. Nie mowa tu o wygodach, czy komfortowym życiu, ale o np. dostępie do żywności. W przeciwieństwie do poprzedniego tomu, tutaj zaczynamy czytać, znając już bohaterki powieści. Jednak na ich drodze pojawiają się mężczyźni, co nieco zmienia ich rozumowanie. Pokazuje nam to, że pomimo zmiany całego świata w ruinę, potrzeby człowieka pozostają takie same. Daje nam to możliwość zobaczenia Katie i Jenni w innym świetle. Kwestia fabuły trochę się zmieniła. Nadal chodzi o przetrwanie, ale tym razem nie jest to przemieszczanie się z miejsca na miejsce. Cała akcja dzieje się w jednym punkcie, które coraz bardziej zostaje przystosowane, do „normalnego” życia. Z czasem granice miasta powiększają się, a wewnątrz powstają sklepy czy kino. By utrudnić zadanie bohaterom, Frater postanowiła dodać niebezpieczeństwo, nadchodzące zza murów. Są to bandyci, którzy chcą przejąć obóz, dla własnych korzyści. Początkowo nie stanowią wielkiego problemu, lecz z czasem zagrożenie z ich strony narasta. Podoba mi się, że tym razem widzimy prawdziwe oblicze ludzi. Wszyscy wiedzą, że wtargnięcie do hotelu, może być śmiertelne dla innych, ale mimo to, nakłaniają do działania. Coraz mniejsza przestrzeń osobista, sprawia, że życie innych, staje się mniej istotne. Jest to przejaw egoizmu, do którego wszyscy byli przyzwyczajeni przed zagładą. Czytając drugi tom, odniosłem dokładnie takie samo wrażenie, jak przy pierwszym – gdzieś to już widziałem. Całość jest naprawdę przyjemna, ale mimo wszystko jest to kopiowanie, tego co już powstało. Szkoda, bo możliwość, jaką ma Rhiannon Frater, jest naprawdę duża. Jeżeli napisze ona kolejną powieść o zombie, tylko z innym – bardziej świeżym – scenariuszem, bez wahania ją zakupie. Podsumowując. Dobra kontynuacja, ciekawi bohaterowie i miejsca, ale po raz kolejny spotykamy „odgrzewany kotlet”. Moja Ocena: 7/10