czwartek, 6 listopada 2014

[RECENZJA] Gra paragrafowa - Wojownik Autostrady



Powiedzieć o Wojowniku Autostrady, że to seria legendarnych gier książkowych, to tak jakby nie powiedzieć o niej nic. Pomimo tego, że została wydana stosunkowo dawno  (na przełomie lat 1988-1989), to zawarta w niej niesamowita wizja postapokaliptycznego świata do dzisiaj rozpala wyobraźnię chyba wszystkich miłośników gamebooków. O jej sile świadczyć mogą przede wszystkim niezwykle wciągające i wiarygodne opisy oraz pieczołowicie skonstruowana fabuła.

Osobą odpowiedzialną za powstanie tego paragrafowego arcydzieła, jest nie kto inny jak sam Joe Dever – autor serii gier o Samotnym Wilku. Jak dla mnie, już samo nazwisko autora byłoby dostatecznym argumentem decydującym o zakupie Wojownika. Jeśli jednak dla was sprawa ta wygląda inaczej, to mogę mieć tylko nadzieję, że po przeczytaniu niniejszej recenzji szybko zmienicie zdanie i zapragniecie włączyć do swojej kolekcji gier paragrafowych wszystkie cztery części. Na razie jednak, zajmijmy się szerszym omówieniem pierwszej z nich.

Piekło na autostradzie”, bo o niej mowa, w polskiej wersji językowej ukazała się na rynku już w roku 1991 za sprawą wydawnictwa AMBER. Podzielona na 350 paragrafów książka, od razu zdobyła sobie wierną rzeszę fanów. Co zadziwiające, nawet w dwie dekady po swojej premierze, gra ta nadal cieszy się niesłabnącą popularnością i od czasu do czasu jest do kupienia na aukcjach internetowych. Według mnie świadczy to tylko i wyłącznie o jej niezwykłych walorach czytelniczych, których jest naprawdę multum! Zacznijmy zatem od pierwszego i najważniejszego: fabuły.

Akcja Wojownika Autostrady rozpoczyna się w roku... 2012. Czy to oznacza, że Joe Dever jest prorokiem i wie, co czeka nas w niedalekiej przyszłości? Niekoniecznie, choć przedstawiona przez niego wizja atomowego konfliktu, który doprowadził ludzkość na skraj przepaści, została zarysowana w bardzo prosty, a jednocześnie dosyć wiarygodny sposób. Według wizji Devera pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX wieku, miał nastąpić gwałtowny wzrost działań terrorystycznych (brzmi znajomo, prawda?), które w ostateczności doprowadziły do powstania zorganizowanego i niezwykle bogatego syndykatu przestępczego zwanego HAVOC (Konsorcjum Zbrojnej Opozycji). Przywódcy HAVOC bardzo szybko zdają sobie sprawę z tego, że będąc w posiadaniu wielkich zasobów finansowych są w stanie przejąć władzę w małych i biednych krajach, które ostatecznie wykupują i zamieniają w ogromny poligon szkoleniowy dla swojej międzynarodowej siatki terrorystów. W roku 2008 konsorcjum przeprowadza swoją najbardziej spektakularną akcję, mianowicie podczas światowego szczytu przywódców morduje prezydentów USA i Rosji. Oba wymienione powyżej kraje, w połączeniu z innymi państwami, głównie europejskimi, w odpowiedzi na ten akt terroru zakładają organizację WDL (Światową Ligę Obrony), wypowiadając tym samym HAVOC-owi wojnę. W roku 2009 główne bazy konsorcjum zostają zniszczone, a jego przywódcy na krótki czas przechodzą do podziemia. Uaktywniają się powtórnie dwa lata później, w roku 2011 kiedy to przeprowadzają atak na transport siedemnastu głowic nuklearnych, które WDL przeznaczyła do... neutralizacji. Będąc już w posiadaniu głowic HAVOC żąda, aby WDL wypuściła z więzień ich ludzi oraz przekazała na rzecz konsorcjum 2 miliardy dolarów w złocie. Kiedy obu stronom nie udaje się dojść do porozumienia, dokładnie 3 stycznia 2012 roku rozpoczyna się atomowy holocaust... Przez następne kilka lat, ocalałe grupy ludzi, w zupełnej izolacji, próbują jakoś przetrwać w świecie ogarniętym przez apokalipsę. Jest to o tyle trudne, że wybuchy bomb atomowych zmieniły znacznie panujący na Ziemi klimat. Duże ilości pyłów, które przedostały się do atmosfery powodują, że do powierzchni planety nie dociera światło słoneczne, co skutkuje m.in. spadkiem temperatury. Dopiero w roku 2020 pierwsi śmiałkowie decydują się na opuszczenie schronów i wyjście na powierzchnię.

Jak z łatwością możecie się domyślić, jednym z tychże śmiałków będzie główny bohater Wojownika Autostrady, mężczyzna imieniem Cal Phoenix. Niestety, życiorys Cala przedstawiony czytelnikom przez Joe Devera jest tak rozbudowany i szczegółowy, że jego przytoczenie w całości znacznie przekraczałoby objętość całej recenzji, dlatego też wspomnę jedynie o kilku najważniejszych sprawach, które go dotyczą. Po pierwsze: w chwili wybuchu Cal miał tylko dwanaście lat. Los sprawił, że zimowe wakacje roku 2011 spędzał na ranczu swojego wuja Jonasa i ciotki Betty-Ann. Podczas feralnego dnia, 3 stycznia udał się wspólnie z nimi na zwiedzanie podziemnej kopali oleju łupkowego, która jak się okazało miała zapewniać im schronienie przez następne osiem lat. Kiedy wreszcie udało im się przedostać na powierzchnię, nawiązali kontakt radiowy z innymi ocalałymi. Od nich właśnie dowiadują się, że prawdopodobnie w Kalifornii wiele miast ocalało z zagłady i że nadają się one do powtórnego zamieszkania. Nie mając innych perspektyw na przetrwanie, Cal wraz z wujostwem oraz kilkoma grupami ocalałych, które przyjdzie mu poznać już w trakcie samej rozgrywki, decydują się na szaleńczą podróż przez bezdroża Ameryki do nowej „ziemi obiecanej”. Zadanie to jest o tyle trudne, że poatomowe pustkowia opanowały zorganizowane gangi samochodowe (skojarzenia z Mad Maxem są tu jak najbardziej na miejscu). Wobec powyższego, w krótkim czasie Cal uczy się podstawowych umiejętności potrzebnych do przetrwania, takich jak prowadzenie samochodu, czy strzelanie z broni palnej. Jest mu to potrzebne tym bardziej, że po jego dołączeniu do pierwszej grupy ocalałych zaczyna pełnić w niej rolę zwiadowcy.

W tym miejscu należałoby opisać nieco szerzej zasady mechaniki jakie Joe Dever zdecydował się zastosować w Wojowniku Autostrady. Pierwsze co należy o nich powiedzieć, to to, że są one bardzo rozbudowane. Na charakterystykę gracza składają się dwie podstawowe cechy: Waleczność (odpowiada za walkę wręcz) i Wytrzymałość (punkty życia). Ponadto bohater, w którego przyjdzie nam się wcielić posiada pięć sprawności: 1) prowadzenie pojazdów, 2) strzelanie, 3) orientacja w terenie, 4) zręczność, 5) spostrzegawczość. Każda z nich ma przypisane od początku gry 3 punkty bazowe, dla których w dowolny sposób należy rozdysponować kolejne 4 punkty na początku gry. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych dzieł Devera, także i tutaj mamy do czynienia z możliwością kompletowania przydatnych przedmiotów, które stanowić będą nasz ekwipunek. Przed przystąpieniem do lektury, będziemy mogli wybrać cztery według nas najważniejsze z ogólnej listy dziewięciu. Ostatnim etapem wprowadzającym w świat gry jest wybór broni. Mamy cztery jej rodzaje: pistolet, pistolet maszynowy, karabin i dubeltówkę, nie wspominając oczywiście o broni białej.

Na szczęście pomimo tego, że liczba zasad i statystyk, które należy poznać przed rozpoczęciem rozgrywki jest dość znaczna, to zapamiętanie ich nie powinno sprawić nikomu  większych trudności. Poza tym, śmiem twierdzić, że zastosowana przez Devera mechanika została doskonale zbalansowana i idealnie oddaje klimat postapokaliptycznego świata. Wystarczy wspomnieć tylko o specjalnych paragrafach, których treść nakazuje graczowi w poszczególnych momentach np. napić się wody lub spożyć posiłek. Jeśli akurat nie ma on w swoim ekwipunku jedzenia lub picia, jest zmuszony odjąć sobie kilka punktów wytrzymałości. Także podczas używania broni należy pamiętać, że dostęp do amunicji jest bardzo utrudniony, dlatego też najlepiej korzystać z niej oszczędnie. Podobnych smaczków jest w grze jeszcze kilka, a każdy z nich po zsumowaniu w jedną całość tylko potwierdza tezę o jej niezwykłości i naprawdę dobrym wykonaniu.

Reasumując, mogę powiedzieć tylko jedno. Jeśli miałeś (lub miałaś) już okazję grać w Wojownika Autostrady – zrób to raz jeszcze. Niezależnie do tego, ile czasu upłynęło od poprzedniej lektury, jestem absolutnie pewien, że poczujesz ten sam dreszczyk emocji, jaki towarzyszył ci wtedy podczas czytania oraz że znowu zachłyśniesz się kunsztem literackim i pomysłowością Joe Devera. Natomiast tym, którzy po raz pierwszy dowiedzieli się o istnieniu tej wspaniałej serii gamebooków z niniejszej recenzji, radzę jak najszybciej nadrobić paragrafowe zaległości! Na pocieszenie mogę wam zdradzić, że jeśli nie macie akurat pieniędzy na zakup oryginalnego, papierowego wydania Wojownika, to równie dobrze możecie zagrać w jego wersję elektroniczną, dostępną pod adresem: http://idreszcz.republika.pl/wa/wa.htm?czesc=1. Bawcie się dobrze w postnuklearnej Kolonii Dallas Jeden!

       Piotr Bąkowski




Recenzja pochodzi z #7 numeru magazynu Masz Wybór


Autor: Joe Dever
Tytuł: Wojownik Autostrady: Piekło na autostradzie
Data wydania w wersji angielskiej: 1988
Data wydania w wersji polskiej: 1991
Ocena: 10/10

Cytaty:
„Nie zdążyłeś jeszcze przekroczyć progu, gdy dwie ręce wysuwają się z ciemności i chwytając cię za klapy kurtki wciągają do środka. W tej samej chwili grad kuł przeszywa powietrze w miejscu, w którym przed chwilą stałeś.”

„Wjeżdżasz na szczyt wzniesienia górującego nad ruinami Denton. To miejsce jest ci znane - zatrzymywałeś się tutaj wielokrotnie w ciągu ostatnich kilku miesięcy, rutynowo patrolując teren. Sprawdzałeś, czy miasto nie stało się bazą gangów najeżdżających McKinney. Ruiny wydają się opustoszałe, jednak mimo wszystko postanawiasz się upewnić.”

1 komentarz:

  1. Gram od nowa- po jakichś 10 latach poszukiwań dorwałem w końcu brakujący tom trzeci. Teraz czas na PEŁNĄ rozgrywkę :-)

    Ps: ma ktoś skan mapki do trójki?

    OdpowiedzUsuń